niedziela, 21 maja 2017

Ja i mój pies - Akira

Ja i mój pies - Akira
Dawno na blogu nie pojawił się post z kategorii "moi przyjaciele". Długo nie mogłam pozbierać po śmierci mojego przyjaciela Nukiego. Cały czas w sercu miałam pustkę, i kogoś mi brakowało. Ten czas był dla mnie bardzo ciężki. Nie umiałam sobie poradzić z tak ogromną stratą. Byłam tak bardzo z nim związana, że z każdym kolejnym dniem czułam się coraz gorzej. Wiedziałam, że coś się skończyło, ale nie umiałam tego dopuścić do mojej świadomości. W moim przypadku czas nie leczy ran, nadal za nim tęsknię i nie raz popłaczę sobie do poduszki. Ale o to w tym wszystkim chyba chodzi? Życie jest nieobliczalne, dlatego też cieszcie się z każdej chwili, spędzajcie czas z rodziną i ze swoimi przyjaciółmi. Nie odkładajcie niczego na później...  Ja i mój pies-Akira | Minął już miesiąc, odkąd zaadoptowałam Akirę ze schroniska. Muszę przyznać, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Znowu poczułam się tak jak kiedyś, poczułam, że żyję! Ten świat musi być jednak pomerdany! Staram się poświęcać jej każdą wolną chwilę, razem uczymy się wszystkiego od nowa, Akira zapomina o tym, co ją kiedyś złego spotkało, a ja staram się pokochać na nowo. Coś czuję, że uda nam się to szybciej niż sobie myślimy! Jesteśmy naprawdę zgranym duetem, który mam nadzieję, nie zostanie rozdzielony. Ja i mój pies naprawdę do siebie pasujemy! Od teraz kategoria "moi przyjaciele" znów nabierze humoru i systematyczności. Będą pojawiać się krótkie poradniki, o rasie, która z "opowiadań" podobno jest bardzo wymagająca. Dowiecie się o żywieniu tych psów, problemach z sierścią czy też o tajnikach psiej psychiki. Myślę, że niektórzy po kilku wpisach sami zdecydują się na siberian husky. Mam jeszcze dla Was jeden krótki apel, który może zachęci Was do wzięcia psa ze schroniska. Pamiętajcie, że Adoptując jednego psa, nie zmienicie całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego jednego psa! Zdjęcia wykonała: Magdalena Widenka Fotografia
Kurtka HELLY HANSEN
Ja i mój pies - Akira

środa, 10 maja 2017

Ciepły odcień blondu

Ciepły odcień blondu
To już niestety ostatnia odsłona stylizacji inspirowanej produktami BlondMe. Tym razem outfit dopasowałam do ciepłych odcieni blondu z serii BlondMe od Schwarzkopf Professional. W skład linii warm blondes wchodzi: maska wzmacniająca wiązania tutaj oraz nabłyszczający szampon  do włosów tutaj. Seria wpisów z marką Schwarzkopf dobiega końca, nie znaczy to jednak, że przestałam ich używać. Wręcz przeciwnie. Kosmetyki mogę Wam śmiało polecić, ponieważ stosuję je od miesiąca i jestem bardzo zadowolona z ich działania. Włosy stały się mocniejsze, nabrały objętości i w dodatku utrzymane są w odpowiedniej tonacji. Nie wspomnę już o opakowaniu, które zachęca do kupna oraz o przepięknym, luksusowym zapachu. Dlatego też na moim blogu produkty BlondMe, pojawią się jeszcze nie raz, a moja pielęgnacja włosów nie obejdzie się już nigdy bez tych kosmetyków. Jeśli chodzi o szampon, to doskonale wzmacnia wiązania, które ulegają zniszczeniu w trakcie rozjaśniania włosów. Ponadto delikatnie je oczyszcza i nie obciąża. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że znajduje się w nim ciepły pigment, który nadaje włosom karmelowy kierunek kolorystyczny. W efekcie czego włosy uzyskują idealny ciepły odcień blondu, są miękkie i jedwabiste w dotyku. Eliksir nabłyszczający zaś, zadba o to, aby z Twoich włosów wydobyć piękny połysk. Chroni przed elektryzowaniem oraz nadaje im lśniące luksusowe wykończenie. Przepięknie pachnie, odżywia i podkreśla kształt fryzury. Produkty z serii BlondMe wzbogacone są o Keratynę, Pigmentom i Ekstrakt ze sproszkowanego jedwabiu co jeszcze bardziej wzmacnia jego walory. Mam nadzieję, że po przetestowaniu produktów, będziecie zadowolone z efektów tak jak ja. Dostępne są one w partnerskich salonach fryzjerskich firmy Schwarzkopf Professional, a także w sklepach i hurtowniach fryzjerskich-zarówno stacjonarnie, jak i w Internecie np. na hairstore.pl.

Zdjęcia wykonała: Magdalena Widenka Fotografia
Ciepły odcień blondu

niedziela, 7 maja 2017

Włoskie klimaty restauracji Pastamore

Włoskie klimaty restauracji Pastamore
Są takie miejsca, które zwracają uwagę od samego wejścia, w których mamy ochotę zatrzymać się na chwilę, przemyśleć kilka spraw i oderwać się od rzeczywistości. Takim miejscem okazała się restauracja Pastamore. Przyjemny klimat, ciepłe wnętrze i dania kuchni włoskiej sprawiają, że chce się do niej wracać. Dlatego też na moim blogu w kategorii "Ciekawe Miejsca" będziecie mogli zobaczyć, gdzie warto pojechać, jakie restauracje są godne polecenia oraz w której kawiarni podają najlepszą kawę. Poprzednie wpisy z kawiarni Kofeina mini oraz Charlotte bistro bardzo Was zainteresowały, tak więc pomyślałam, że taka tematyka postów może Wam się spodobać. W restauracji Pastamore największe wrażenie zrobiło na mnie wnętrze. Włoskie klimaty restauracji sprawiają, że czujemy się jak na wakacjach w Italii. Miejsce jest bardzo przytulne i panuje w nim miła atmosfera. Zadbano tam o każdy najmniejszy detal. Nie wspomnę już o daniach kuchni włoskiej, austriackiej i europejskiej, które należy spróbować. W karcie między innymi znajduje się 18 dań z makaronem w świetnych połączeniach. Jak wiadomo pasty, w każdej postaci kojarzą nam się z kuchnią włoską. Kilka lat temu spędziłam wakacje na Sycylii i miałam okazję spróbować wszelkiego rodzaju tagliatelle i farfalle z pomidorowymi sosami. Będąc w restauracji Pastamore przypomniałam sobie te smaki. Tak więc gorąco polecam to miejsce miłośnikom włoskiej kuchni i nie tylko. Włoskie klimaty restauracji Pastamore z pewnością zrobią na Was wielkie wrażenie. 

Zdjęcia wykonała: Magdalena Widenka Fotografia | Restauracja Pastamore
Włoskie klimaty restauracji Pastamore

TOP